Jennifer Lopez w najnowszym wywiadzie dla Glamour – Tłumaczenie!

Jennifer Lopez w najnowszym wywiadzie dla Glamour – Tłumaczenie!

Jennifer Lopez, utalentowana aktorka/piosenkarka/jurorka/prezenterka/matka, ma pełne prawo być wyczerpana. I na pewno jest, ale na żywo jest tak samo tryskająca energią jak na ekranie.

Dla Jennifer wiele się zmieniło na przestrzeni lat przez – ale jej napęd, ambicja i poświęcenie zostały. I mimo że osiągnęła tyle, że mogłaby spocząć na laurach, to nie dla niej. Dowód? Rola Jennifer w jako detektyw Harlee Santos w serialu NBC – Shades of Blue. Do tego udaje jej się dać wykańczający fizycznie i psychicznie show w Las Vegas oraz uczestniczyć w American Idol.

Lopez przyznaje, że w zeszłym roku wzięła na swoje barki więcej niż może udźwignąć, ale wydaje jej się, że inaczej nie mogła postąpić. Lopez może być przepracowana, ale nie mogła odpuścić roli Santos w Shades of Blue. Glamour porozmawiało z Lopez jak to wszystko godzi, co chciałaby wiedzieć mając 20 lat i co jej córka myśli o jej karierze.

Glamour: Shades of Blue to ogromne przedsięwzięcie. Czego nauczyłaś się o sobie i o tym jak pracujesz dzięki tej roli?
Jennifer Lopez: To zabawne, bo w tej roli tak bardzo nie przypominam siebie. Na przykład, moi koledzy z obsady przyszli na otwarcie mojego show w Las Vegas i pytali “Kim jest ta osoba?” Odpowiadałam “To ja! Ta druga to Harlee!”. Bardzo się to to wczuwam, bo tak trzeba. To bardzo intensywne. Wszyscy pytają “Jest zabawnie na planie?”. Odpowiadam “Nie, to ciężka praca!”. Wszyscy są bardzo skupieni, nagrywamy dwa epizody za jednym podejściem. Wszyscy bardzo uważają, wszyscy stąpają po cienkim lodzie, każdy się rozgląda i to tworzy atmosferę. Uwielbiamy ze sobą pracować, bo wszyscy są dobrzy — ale dla mnie, moja postać Harlee, wczuwam się w nią na tak długo, że czasami nie wiem co robić. Myślę “OK, ludzie wiedzą, że kłamię, ale on nie wie i ja nic nie powiem…” To stało się tak mylące, że uświadomiłam sobie, że żyję bardzo szczerym życiem i jestem z tego zadowolona! To jest szalone, ale jednocześnie Harlee chce dobrze i ludzie to rozumieją. To jest intensywne nie dlatego, żeby nakręcać ludzi, intencją jest uratowanie ludzi, ale robiąc to, ona sama się nakręca! To wielkie wyzwanie, bardzo to lubię, ale to jest bardzo intensywne.

Glamour: Jak wchodzisz w głowę swojej postaci każdego ranka? Słuchasz muzyki, żeby się nakręcić czy uciekasz w spokojne miejsce, aż do wejścia na plan?
Jennifer: Jestem samotnikiem. Lubię być sama. Lubię pokonywać jakieś bariery. Moją asystentką była moja kuzynka, więc kiedy byłam gotowa mówiłam “Przeczytaj to razem ze mną”. Czytam i nie wychodzę, dopóki nie jestem gotowa. Wszyscy na planie wiedzą, że pracuję w ten sposób, nagrywamy scenę raz lub dwa razy i jedziemy dalej. Zdecydowanie lubię być sama ze sobą, z moimi myślami, wtedy staram się zrozumieć scenę. To trudne, bo show w Vegas zaczęło się w tym samym czasie i czasami zastanawiałam się gdzie jesteśmy. Muszę być naprawdę skupiona.

Glamour: Zasługujesz na Emmy za zarządzanie czasem. Myślę “Jeśli ja jestem zmęczona, to jak musi czuć się J.Lo.?!”
Jennifer: [Śmiech] To szalone, ile pracy na siebie wzięłam w zeszłym roku. To pierwszy raz kiedy poczułam, że wzięłam na siebie więcej niż dam radę udźwignąć. Ale wiedziałam, że jeśli się skupię i będę spokojna i nie będę przeciążona — ponieważ to było przytłaczające — to będzie ze mną OK.

Glamour: Czy jest jakaś rola, którą chciałabyś znów zagrać, po prostu dla zabawy, albo dlatego, że chciałabyś to zrobić inaczej?
Jennifer: Nie, jestem zadowolona ze swojej pracy. Myślę, że moje role dały się zapamiętać ze względu na to, w jakim miejscu znajdowałam się w swoim życiu. Gdybym zrobiła to teraz, byłoby inaczej. Mimo że nauczyłam się więcej i dojrzałam jako aktorka, jako osoba, to myślę, że byłoby inaczej. To musiałby być konkretny moment, dlatego myślę, że zostaje się wybranym do ról w odpowiednim momencie. Bardzo w to wierzę. Myślę, że rola w Shades of Blue przyszła do mnie w idealnym momencie, ponieważ musiałam zapoznać się ze złożonością i komplikacjami życia, dlaczego robimy to co robimy.

Glamour: Twoja córka Emme dorastała widząc Cię w wielu rolach, od piosenkarki do policjantki. Czy jest jedna, która ją wyjątkowo zainteresowała?
Jennifer: Jeszcze nie. Myślę, że zaczyna ją fascynować to co robię. W Vegas, bardzo chciała uczestniczyć na próbach. Chciała zostać, żeby zobaczyć występ, ale powiedziałam “Nie, jest za późno”. Rozumiem, gdyby chciała zostać jeden czy dwa wieczory, ale musiała iść spać! Pierwszy występ był ważnym momentem. Zrozumiałam, że ona myśli “Jesteś artystką, jesteś na scenie, jest tyle ludzi… o co chodzi?”. Zaczyna zadawać te pytania, ale ma swoje zdanie. Lubi to co lubi i to mi się w niej podoba. Chcę, żeby miała swoją tożsamość. Pokazuję jej wiele rzeczy. Masz rację — gram gliniarza w telewizji, a później jestem w programie, gdzie śpiewają ludzie — ona to wszystko widzi, tworzenie, występy, produkcję, wymyślanie pomysłów, słucha tego wszystkiego i nie do końca wiem ile z tego rozumie, co jest zabawne…

Glamour: Ma czas! [Śmiech]
Jennifer: Tak! Koniec końców wiem, że lubi to co lubi i nie czuje presji z powodu tego, czym się zajmuję, przynajmniej na razie. W przyszłości, kto wie…

Glamour: Co sprawia Ci największą przyjemność w życiu codziennym?
Jennifer: Radosne uczucie, kiedy w pewnym momencie nie trzymasz się planu i na scenie dzieje się coś magicznego. To nie zawsze się zdarza, kiedy oświetlenie jest złe, albo nie ma chemii między aktorami. Ale kiedy się zdarza, jest niesamowite. Również wtedy, kiedy nadwyrężam się jak nigdy wcześniej, a to się zdarza, kiedy się rozwijasz. Dla mnie to najbardziej ekscytujące. Staram się robić coś ponad swoje możliwości, bo jeśli tego nie robisz, to nie żyjesz!

Glamour: Ludzie pytają o Twój sposób na świetny wygląd, a Ty mówisz o wysypianiu się, nie piciu alkoholu, itd. To są rzeczy, które pozwalają Ci trzymać Twój aktualny poziom.
Jennifer: Tak, tak trzeba! Myślę — i mam nadzieję — że my, kobiety, zaczynamy rozumieć, że musimy kochać siebie i dbać o siebie. Dbamy o swoich mężczyzn, o nasze dzieci, przyjaciół, rodzinę, mamy, siostry, o wszystkich, a my jesteśmy na końcu. To wspaniałe, że zaczynamy myśleć “Muszę o siebie zadbać”. Muszę się tego nauczyć. Nauczyłam się tego dość boleśnie jak pracowałam ponad swoje siły i nie byłam w stanie czegokolwiek zrobić i pomyślałam “Wow, nie wiedziałam, że mogę się tak czuć. Muszę o siebie zadbać”. Kiedy masz dzieci, zdajesz sobie sprawę “Nie mogę nadwyrężać się do tego stopnia, że nie jestem sobą”. Dlatego skupiam się na spaniu, medytacji, sprawianiu sobie radości, robieniu tego co kocham, bycie z ludźmi, z którymi kocham przebywać, byciu samej. To ważne być świetną matką, świetną przyjaciółką, świetną córką i świetną partnerką.

Glamour: Mówię ludziom, że nie mam czasu mieć kaca. Mam tyle rzeczy do zrobienia!
Jennifer: Właśnie! [Śmiech] To byłoby szalone! To jest bycie samolubnym w niewłaściwy sposób!

Glamour: Na koniec, jakie rady dałabyś 20-letniej Jennifer?
Jennifer: Musisz się bardziej kochać. Doceniaj się bardziej. Musisz zdać sobie sprawę, że jesteś wartościowa. Wydaje mi się, że długo tego się uczyłam. Ludzie myślą, że jeśli ciężko pracujesz i odnosisz sukcesy to tak właśnie czujesz, ale to nie zawsze idzie ze sobą w parze. Myślę, że gdybym wiedziała to wszystko wtedy, oszczędziłabym sobie wiele bólu serca.

Glamour.com By Jessica Radloff / Tłumaczenie: JenniferLopez.pl



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *